Gdy najemca kompletnie nie zna języka polskiego, to może się to wiązać z kilkoma problemami, które mogą pojawić się w trakcie trwania umowy najmu.
Poza osobami z Ukrainy bardzo rzadko wynajmujemy osobom innej narodowości, bo po prostu bardzo rzadko takie osoby do nas dzwonią. Jednak przez te ponad 8 lat na rynku, mimo wszystko, przewinęło się trochę osób pochodzących z różnych części świata i to są bardzo ciekawe doświadczenia, z których płynie mnóstwo ciekawych wniosków na przyszłość.
Problemem nie jest w moim przypadku język angielski, bo komunikuję się na w miarę dobrym poziomie, lecz problem pojawia się wtedy, gdy druga strona kompletnie nie zna języka polskiego. To niejednokrotnie doprowadzało do błędów na linii komunikacji lub konfliktów, bo jak się okazywało, najemca nie zawsze rozumiał warunków podpisywanej umowy.
I tu wcale nie chodzi o to, że moja umowa miała zapisy abuzywne, na których chciałem coś ugrać dla siebie. Chodziło o najzwyklejszą umowę najmu, która obie strony do czegoś zobowiązywała. Tyle i aż tyle.
Miałem sytuacje z przeszłości, że przyszła niedopłata do wody na poziomie około 1 000 zł i Pani, która pochodziła z Indii, oskarżyła mnie o oszustwo i że chce ją naciągnąć. Próbowałem jej wytłumaczyć na spokojnie, czym są w Polsce niedopłaty i nadpłaty, kiedy są rozliczane i na jakiej podstawie. Jednak jej temperament bardzo utrudniał naszą komunikację, bo z góry założyła, że chce ją oszukać. Zaciągnęła więc „ręczny” i pojawiła się niechęć i opór. A to wszystko jak zwykle zabrało mi czas i emocje.
Innym przykładem był najemca z Gruzji, który oczekiwał rozliczenia kaucji w dniu zdania mieszkania. Nigdy tak nie robię, bo niejednokrotnie zaliczyłem w taki sposób przysłowiową „wtopę”, gdy najemca podczas zdania nieruchomości skrzętnie zakrył uszkodzenia i usterki, ja oddawałem mu kaucję, a potem zapadał się pod ziemię.
Poza tym, zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów: „Kaucja podlega zwrotowi w ciągu miesiąca od dnia opróżnienia lokalu […]”. Finał był taki, że po 15 minutach miałem na mieszkaniu już dziesięciu Gruzinów, którzy mówiąc delikatnie, nie do końca mi wierzyli, że jest to zgodne z prawem, próbując wywrzeć na mnie presję natychmiastowego rozliczenia kaucji, gdzie zgodnie z umową mam na to 30 dni. No i znowu ciśnienie, stres i niezręczna sytuacja (kolejna) na moim już mocno przepełnionym koncie zwariowanych doświadczeń
Dodatkowym problemem jest moment, gdy dochodzi do usterki, którą trzeba naprawić. W swoich zasobach mam mnóstwo tzw. złotych rączek, które są od tego, żeby pomagać przy różnych naprawach, ale w umowie wyraźnie jest napisane, że koszty wynikające z bieżącej eksploatacji są po stronie najemcy, co nie zawsze taki najemca jest w stanie to zrozumieć, bo on wychodzi z założenia, że skoro płaci — to wymaga. No i teraz weź człowieku mu to wytłumacz, skoro nie zrobiłeś tego na początku przed zawarciem umowy
Miałem sytuację, że małżeństwo z Mołdawii, zadzwoniło do mnie, po pół roku od momentu wynajmu, że mają zatkaną toaletę, bo jak się okazało, wrzucali do niej ręczniki papierowe. Oni zasłaniali się tym, że nie wiedzieli, że nie można ich tam wrzucać i że mieszkają dopiero pół roku, więc koszty naprawy powinny być po mojej stronie. Nie wpadłbym na to, że wynajmując komuś mieszkanie, powinienem jeszcze załączać instrukcję do korzystania z toalety. Finalnie wszystko było powtarzalnym schematem dla mnie, czyli każdemu podniosło się znowu ciśnienie, komunikacja zaczyna szwankować i pojawia się delikatny opór, dystans i niechęć. Dzień jak co dzień w życiu każdego zarządcy
Takich skrajnych, dziwnych przykładów mam więcej na koncie i pamiętając ten ból niezrozumienia, bezpodstawnego oskarżania mnie i masy zszarganych nerwów i straconego czasu, to wszystko sprawia, że niechętnie podejmuje się współpracy z najemcami, którzy kompletnie nie znają języka polskiego.
Ale stojąc na straży tego, by nie wrzucać wszystkich do jednego wora, chcę dodać, że oczywiście mieliśmy kilka przykładów takich najemców, z którymi nie było żadnych problemów i to były naprawdę fajne współprace. Dlatego celowo nie będę nigdy używać słowa „wszyscy”, ale z punktu widzenia biznesowego, będę używać słowa „statystyczna większość”
Jeśli decydujemy się na taki wynajem, to warto zainwestować w przetłumaczenie umowy na język, którym posługuje się najemca, wraz z ogólnymi warunkami najmu. Warto też poświęcić więcej czasu, by omówić wspólne oczekiwania i to, co może się zdarzyć w trakcie trwania najmu, żeby później nie było żadnych wątpliwości, nieporozumień i potencjalnych konfliktów.