Pilny wynajem na „wczoraj”

Kolejną czerwoną flagą, jest informacja od potencjalnego najemcy o pilnym wynajmie z gatunku „na wczoraj”.

Z jednej strony, nauczyłem się w tym biznesie, że nigdy nie wolno wrzucać wszystkich do jednego wora i warto wysłuchać każdego. Z drugiej jednak strony, przerabiając przez ponad 8 lat setki najemców, bardzo mocno wierzę w statystykę i to, czego doświadczyłem oraz jakie koszty czasowe, finansowe i emocjonalne były z tym związane. A jak wiadomo – swoje błędy bolą najbardziej i pozostają w pamięci na długo, przez co człowiek staje się z czasem czujny jak ważka 

Zawsze powtarzam, że wolę doświadczyć bólu pustostanu, niż ból posiadania kłopotliwego najemcy. Ten, kto tego doświadczył, wie, jak sączące jest to uczucie, które potrafi siedzieć w głowie, odbierając czas, skupienie i emocje.

Na obecnym etapie moich doświadczeń związanym z weryfikacją najemców, niemal wszystko jest powtarzającym się schematem, który przerabiam od lat i najczęściej z dużą dozą prawdopodobieństwa – wiem, co się z czym wiąże. To pozwala mi optymalizować ryzyko.

Kilka lat temu, gdy jeszcze zbierałem doświadczenia i uczyłem się tych wszystkich schematów, to zdarzało mi się wynająć nieruchomości osobom, które potrzebowały mieszkania „na wczoraj”. Najgorsze możliwe podejście, jakie wtedy miałem, to: „ważne, że mieszanie wynajęte, zaczyna na siebie zarabiać, a później jakoś to będzie / damy radę”. Z perspektywy czasu, mówiąc przewrotnie, to cieszę się, że byłem taki naiwny, bo dzięki błędom, które popełniłem, dziś mogę pracować nad moją książką, gdzie opisuje te wszystkie zwariowane historie i wnioski, jakie z nich płyną 

Niektóre osoby potrafią powiedzieć wprost, dlaczego potrzebują pilnie wynająć nieruchomość, a niektóre ujawniają to dopiero w trakcie rozmowy. Najczęściej są to trudne, skrajne przypadki życiowe, w których ktoś się znalazł. Powody są różne. Czasami albo ktoś się z kimś rozstał, albo pokłócił, albo współpraca z poprzednim właścicielem kiepsko się zakończyła itp. Nie zmienia to faktu, że wszystko odbywa się w dużych emocjach, spowodowanych trybami awaryjnymi, w których znalazł się potencjalny najemca, a jak wiadomo, emocje nie są dobrym doradcą.

Jestem sceptyczny do zawierania umów najmu z osobami z podbramkową sytuacją, bo mógłbym podać co najmniej kilkanaście przykładów z własnego podwórka, jak kończyły się takie wynajmy.
Rekordzista wynajął ode mnie mieszkanie o 11.00, aby tego samego dnia o 17.00 poinformować, że jednak zmieniły mu się plany i on rezygnuje. To wszystko tworzy chaos i jedno wielkie zamieszanie. Takich przedziwnych przypadków miałem sporo.

Ja uwielbiam potencjalnych najemców, którzy przychodzą z metrem i kimś, kto im doradzi, a nawet czasami zniechęci. Metr świadczy o tym, że ktoś myśli, planuje i waży swoją decyzję. Doradca, z którym przychodzi, pełni funkcję „termostatu” emocjonalnego, który ma utwierdzić potencjalnego najemcę w swojej decyzji i zapewnić trzeźwe myślenie. I takie spotkania uwielbiam, bo to jest normalne podejście, a nie zakup bułek w piekarni.

Poza emocjami jest też aspekt finansowy, o którym warto wspomnieć. Część osób przy nagłych zmianach swoich planach życiowych zakłada, że sobie poradzi, włączając przy tym tryb „supermana”. Zapomina jednak, że np. samodzielny wynajem wiąże się z obniżeniem dotychczasowego standardu życia. I takich przypadków miałem sporo, gdzie na początku część osób płaciła terminowo, a po jakimś czasie, gdy emocje opadły i zawitała szara rzeczywistość, to wszystkie wcześniejsze założenia zostały szybko zweryfikowane i zaczęły się problemy z płatnościami, czego następstwem zwykle jest problem z komunikacją 

Podsumowując, jestem raczej sceptyczny i uważam, że pilny wynajem „na wczoraj”, to czerwona flaga i należy zachować ostrożność.

Chociaż w uzasadnionych przypadkach, gdy kogoś znam, współpracowaliśmy wcześniej, mam do takiej osoby względne zaufanie, wiem czym się zajmuje i znam jego sytuację, to jestem w stanie zrobić wyjątek od reguły, ale tutaj potrzebne jest doświadczenie i dobra intuicja.